Spada liczba kopciuchów w “obwarzanku” Krakowa – KAS podał najnowsze dane 

Walka ze smogiem w gminach otaczających Kraków przynosi efekty. Choć wciąż stoją przed nami wyzwania, dane pokazują pozytywny trend – liczba najstarszych i najbardziej zanieczyszczających powietrze kotłów na węgiel i drewno, tzw. kopciuchów, znacząco zmalała. Z najnowszych danych wynika, że na koniec 2025 roku liczba nielegalnych, pozaklasowych kotłów spadła do 7665 sztuk.

Jeszcze w 2020 roku szacowano, że w „obwarzanku” funkcjonuje około 23 tysiące starych, pozaklasowych kotłów. W 2024 roku w gminach Metropolii Krakowskiej niecałe 11 tysięcy budynków jednorodzinnych ogrzewano wyłącznie kopciuchami. Rok 2025 przynosi dalszy spadek liczby wysokoemisyjnych urządzeń grzewczych – do 7665 sztuk. Statystyki pokazują jednak, że w wielu gminach proces ten wymaga jeszcze dużego przyspieszenia. Najwięcej kopciuchów znajduje się w gminach: Wieliczka (1202), Niepołomice (957), Kocmyrzów-Luborzyca (761). Choć liczba starych, kopcących pieców i kotłów systematycznie spada, to warto podkreślić, że  od 1 maja 2024 roku są to urządzenia nielegalne i od dawna nie powinny być już użytkowane. 

Obserwowana w niektórych gminach konsekwencja we wdrażaniu uchwał antysmogowych, przynosi rezultaty. Kraków jako pierwszy wyznaczył kierunek zmian i dzięki likwidacji około 30 tysięcy starych urządzeń grzewczych, liczba dni smogowych na stacji tła przy ul. Bujaka spadła ze 116 w 2012 roku do 25 w 2025 roku. Podobnie w Skawinie, gdzie jeszcze w 2012 roku takich dni było 120, a w 2025 roku 15.

Biorąc pod uwagę długoterminowe działania gmin, na wyróżnienie zasługują Michałowice, Świątniki Górne oraz Skawina, które włożyły najwięcej pracy w działania związane z likwidacją kopciuchów na przestrzeni ostatnich pięciu lat, redukując ich liczbę o: Michałowice: 1802 (spadek o 93%), Świątniki Górne: 900 (spadek o 77%), Skawina: 1880 (spadek o 75%).

– Aby przyspieszyć tempo zmian, konieczne jest jeszcze większe zaangażowanie władz lokalnych – mówi Ewa Lutomska z Krakowskiego Alarmu Smogowego – Gminy powinny zintensyfikować działania informacyjne i wspierać mieszkańców w procesie pozyskiwania dotacji. Niezbędnym elementem jest również skuteczne egzekwowanie przepisów

Choć likwidacja kopciuchów postępuje, mieszkańcy całego województwa muszą już teraz przygotować się na kolejny ważny etap uchwały antysmogowej. Od 1 stycznia 2027 roku wejdą w życie nowe ograniczenia, które obejmą kotły 3. i 4. klasy. Według stanu na koniec 2025 roku, na terenie Metropolii Krakowskiej wciąż funkcjonuje 7830 takich urządzeń. Najwięcej z nich znajduje się w gminach: Czernichów (1161), Skawina (867), Wieliczka (865).

Kotły te również charakteryzuje istotna emisja zanieczyszczeń do powietrza i ich wymiana będzie kluczowa dla redukcji niebezpiecznych pyłów zawieszonych i benzo(a)pirenu, których głównym źródłem jest spalanie węgla i drewna w domowych kotłach, a co za tym idzie, dalszej poprawy jakości powietrza. W dostosowaniu się do przepisów mieszkańcom może pomóc program Czyste Powietrze, który oferuje dofinansowanie na termomodernizację i nowe źródła ciepła, a także dotacje gminne.

– Ważnym elementem wspólnej troski o jakość powietrza jest również kwestia zanieczyszczeń transportowych. Choć wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie budziło w gminach „obwarzanka” głosy sprzeciwu, należy traktować te działania jako spójny element troski o jakość powietrza – dodaje Ewa Lutomska – Zanieczyszczenia powietrza nie znają granic administracyjnych – tak jak dym z kominów napływa do Krakowa z sąsiednich gmin, tak też emisje transportowe z najstarszych samochodów mają negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców lokalnie. Aby odczuć realną poprawę, musimy działać dwutorowo: eliminując niską emisję z domowych pieców i jednocześnie ograniczając zanieczyszczenia z rur wydechowych. 

Bez wspólnego wysiłku samorządów, wzmocnienia procesów kontroli oraz świadomego działania mieszkańców, respektujących obowiązujące przepisy antysmogowe, jakość powietrza nie będzie bezpieczna dla zdrowia.

Tegorocznemu raportowi z “obwarzanka” towarzyszy wystawa fotografii autorstwa Stana Barańskiego, który przemierzył Małopolskę podczas epizodu smogowego na przełomie 2025 i 2026 roku. Efektem jest prawie 200 zdjęć z całego województwa, a wybrane z nich można oglądać codziennie od 16 do 20 w galerii Składu Solnego (ul. Na Zjeździe 8) do 9 marca włącznie.

Nowa ustawa pomija dziesiątki tysięcy pokrzywdzonych beneficjentów programu Czyste Powietrze

Dziś zakończyły się konsultacje społeczne ustawy, która ma pomóc pokrzywdzonym beneficjentom programu Czyste Powietrze. Polski Alarm Smogowy oraz prawnicy z Frank Bold krytycznie oceniają rządowy projekt wskazując, że pozostawia on bez pomocy tysiące najuboższych gospodarstw, którym obecnie wojewódzkie fundusze ochrony środowiska w nieuprawniony sposób obcinają przyznane wcześniej dofinansowanie. Zarówno PAS jak i Frank Bold apelują do posłów oraz premiera o objęcie ochroną wszystkich pokrzywdzonych beneficjentów. Obywatele nie powinni płacić za błędy popełnione przez NFOŚiGW – twierdzą eksperci.

Zaproponowany projekt ustawy ma chronić beneficjentów programu Czyste Powietrze w sytuacji, gdy firma wykonująca inwestycje (docieplenie domu, wymianę źródła ciepła itd.) pobrała zaliczkę z wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska na realizację inwestycji i jej nie wykonała.

Obecnie oszukany beneficjent jest zobowiązany do zwrotu całej zaliczki wraz z odsetkami do wojewódzkiego funduszu. Są to kwoty nieraz sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych, których beneficjenci nie mają, zwłaszcza w przypadkach gospodarstw domowych o najniższych dochodach. Zgodnie z projektem ustawy po złożeniu przez beneficjenta lub fundusz zawiadomienia o przestępstwie odracza się spłatę należności do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Alarm Smogowy i Frank Bold wskazują, że rządowa propozycja nie daje pełnej ochrony pokrzywdzonym beneficjentom oraz zawiera poważne błędy.

Podstawowym zaniedbaniem rządowego projektu jest pominięcie największej grupy poszkodowanych – mówi Miłosz Jakubowski, radca prawny z Frank Bold. Chodzi o osoby, którym wojewódzkie fundusze przyznały wcześniej dotacje, inwestycja została już zrealizowana przez wykonawcę, ale potem okazuje się, że fundusz arbitralnie obniżył kwotę dotacji względem kwoty wskazanej we wniosku (a tym samym w umowie dotacji), argumentując to rzekomym zawyżeniem kosztów realizacji przedsięwzięcia – dodaje Jakubowski.

Takie przypadki mają charakter masowy. Wojewódzkie fundusze w całym kraju obniżają wcześniej zaakceptowane kwoty dofinansowania (w szczególności dotyczy to stolarki okiennej i drzwiowej). Fundusze powołują się przy tym na maksymalne kwoty dotacji określone w tabeli 2 Załącznika 2 do Programu Czyste Powietrze, która weszła w życie 31 marca 2025 r. Problem polega na tym, że fundusze w nieuprawniony sposób stosują te zasady wstecz, przykładając limity (wyrażone w zł/m²) do umów zawartych w czasie, gdy takie ograniczenia nie obowiązywały.

Opisany mechanizm jest szczególnie dotkliwy dla beneficjentów o najniższych dochodach, zakwalifikowanych do najwyższego poziomu dofinansowania. W ich przypadku dotacje są obniżane o kilkanaście, a niekiedy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prowadzi to do drastycznych sytuacji: od odmowy wypłaty drugiej transzy, aż po nakaz zwrotu części środków wypłaconych już w ramach prefinansowania. Takie podejście stosuje się wobec osób, które nie dysponują i nigdy nie będą dysponować tak dużymi kwotami pieniędzy, które dodatkowo nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za opisaną sytuację.

Należy podkreślić, że fundusze dysponowały pełną informacją o kosztach inwestycji oraz treścią umów z wykonawcami już na etapie rozpatrywania wniosków o dotację. Wówczas kwoty te nie były kwestionowane, a kosztorysy były akceptowane.

– Faktem jest, że przed reformą z marca 2025 r. nie obowiązywały maksymalne limity dotacji do stolarki okiennej i drzwiowej, co prowadziło do zawyżania marży zysku – jednak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Ministerstwo Klimatu były w pełni świadome tego faktu i konsekwencji z niego płynących. Mimo to przez wiele miesięcy nic z tym nie robiły. – mówi Andrzej Guła, prezes Alarmu Smogowego

Teraz odpowiedzialność za swoje zaniedbania przerzucają na najuboższe gospodarstwa domowe. Nie ma naszej akceptacji dla takiej sytuacji, dlatego też będziemy apelować do rządu aby w procesie legislacyjnym objąć ochroną wszystkich poszkodowanych beneficjentów – dodaje Guła.

Jak dodaje mecenas Jakubowski – Beneficjent, który zaufał instytucji państwowej i w dobrej wierze przystąpił do przedsięwzięcia często przekraczającego jego możliwości finansowe, nie powinien ponosić konsekwencji za nieprawidłowości, na które nie miał wpływu. Odpowiedzialność za błędy przy wycenie i wykonaniu robót powinni ponosić wyłącznie wykonawcy, a za nieprawidłowości w procesie rozpatrywania wniosków i przyznawania dotacji – właściwe fundusze ochrony środowiska.

O tym, że w programie występowały masowe przypadki nadużyć polegające na zawyżaniu cen pisał w piśmie z 28 marca 2024 r. minister Bolesta do prezes NFOŚiGW. Jednak między tym listem, a 26 listopada 2024 roku (kiedy wstrzymano program) przyjęto blisko 150 tysięcy wniosków na kwotę przekraczającą 8 miliardów złotych mając pełną świadomość skali i charakteru nadużyć w programie Czyste Powietrze, w tym zawyżania kosztów. Limity cenowe dla dotacji przyjęto dopiero w marcu 2025 r.

Pojawia się pytanie – zwraca uwagę Andrzej Guła – czy w obliczu doniesień o problemach z finansowaniem programu Czyste Powietrze, proceder wstecznego naliczania kosztów skutkujący zwrotem finansowania przez obywateli jest sposobem na zasypanie luki finansowej programu? Wygląda na to, że beneficjenci programu Czyste Powietrze płacą teraz za błędy popełnione przez urzędników – dodaje Guła.

Forum Czystego Powietrza 2026 już w lutym. Polski Alarm Smogowy Partnerem wydarzenia

Już 25–26 lutego 2026 r. w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbędzie się Forum Czystego Powietrza 2026 – ogólnopolskie wydarzenie poświęcone jakości powietrza, polityce antysmogowej, wyzwaniom energetycznym oraz działaniom na rzecz ochrony zdrowia. Polski Alarm Smogowy jest Partnerem Forum i aktywnie wspiera inicjatywę, której celem jest wzmocnienie współpracy między samorządami, administracją publiczną, ekspertami i organizacjami społecznymi.

Polski Alarm Smogowy od lat podkreśla, że skuteczna walka z zanieczyszczeniem powietrza wymaga systemowych działań, spójnej polityki publicznej oraz dialogu wszystkich zainteresowanych stron. Forum Czystego Powietrza tworzy przestrzeń do takiej rozmowy – opartej na danych, doświadczeniach z terenu i realnych wyzwaniach, z jakimi mierzą się dziś samorządy i mieszkańcy.

Forum Czystego Powietrza 2026 jest skierowane przede wszystkim do przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego, osób zaangażowanych w ochronę powietrza i transformację energetyczną oraz ekspertów, urzędników, aktywistów i wszystkich zainteresowanych tematyką zdrowia publicznego i środowiska.

Rejestracja na wydarzenie jest otwarta: https://fcp2026.pl/rejestracja

Gminy krytycznie o Programie “Czyste Powietrze”: tak źle jeszcze nie było

Polski Alarm Smogowy opublikował wyniki badania opinii gmin na temat programu “Czyste Powietrze”. Gminy oceniają nową wersję programu negatywnie: skomplikowane zasady, przerośnięta biurokracja i ciągnące się miesiącami procedury, wykluczenie najuboższych oraz poważna zapaść wizerunkowa – to tylko niektóre z wymienianych problemów. Pomimo krytyki gmin i organizacji pozarządowych Ministerstwo Klimatu i Środowiska zachowuje nieuzasadniony urzędowy optymizm. Tymczasem liczba wniosków składanych do programu jest czterokrotnie niższa niż w jego poprzedniej wersji.

Z inicjatywy Polskiego Alarmu Smogowego (PAS) przeprowadzono wywiady pogłębione wśród pracowników urzędów gmin, którzy są w bezpośrednim kontakcie z potencjalnymi beneficjentami Programu, aby poznać opinie na temat nowej wersji Programu, uruchomionej 31.03.2025. Pracownicy gmin generalnie widzą program jako dużo bardziej skomplikowany, trudniejszy w obsłudze, niedostępny dla osób ubogich oraz innych grup, a także podkreślają utratę zaufania obywateli i przedsiębiorców do tego ważnego programu.

Również statystyki pokazujące liczbę wniosków składanych do programu “Czyste Powietrze” wskazują na skalę jego zapaści. Od rozpoczęcia działania Programu na nowych zasadach 31 marca 2025 r. do końca grudnia złożono niecałe 50 000 wniosków. W analogicznym okresie poprzedniego roku złożono ponad 205 000 wniosków, a więc 4-krotnie więcej. Przy obecnym tempie cele programu nie zostaną osiągnięte nawet za czterdzieści lat.  Jak przypomina PAS celem rządowego programu jest wymiana źródeł ciepła i termomodernizacja 2,5 milionów do 2032 roku. 

Przedstawiciele gmin wskazują na następujące problemy nowej wersji programu:

Wielomiesięczne procedury i uznaniowość w interpretowaniu regulaminu programu, zmiana zasad i decyzji: Przedstawiciele gmin wskazują, że pracownicy wojewódzkich funduszy ochrony środowiska dowolnie interpretują zasady programu, uznaniowo żądając wielu dodatkowych oświadczeń, certyfikatów, czy wyjaśnień. Do czasu ich dostarczenia wypłaty są wstrzymywane. Za skandaliczne uznawane są praktyki polegające na uznaniowym zmniejszaniu przez fundusze wypłat kolejnych transz dotacji, wbrew zapisom podpisanych już umów. Taka praktyka bardzo negatywnie wpływa na wizerunek Programu. Kolejny problem to ciągnące się miesiącami procedury oceny wniosków o dotację czy rozliczania dotacji. „Opóźnienia nie dotyczą jedynie wypłat. U nas miesiącami czeka się na numer umowy. Ludzie tracą zaufanie do tego systemu już na samym początku drogi.” – stwierdza jeden z respondentów. 

Wykluczenie osób ubogich: Program oceniany jest jako niedostępny dla osób ubogich. Ze względu na obowiązek wykonania termomodernizacji koszt inwestycji rośnie do kilkudziesięciu, a niejednokrotnie ponad stu tysięcy złotych. Osoby uboższe nie dysponują środkami pozwalającymi na sfinansowanie kosztownego remontu i wielomiesięczne oczekiwanie na zwrot kosztów z funduszu ochrony środowiska. ”[Program Czyste Powietrze] miał służyć ochronie powietrza, zachęcać ludzi do wymiany źródeł ogrzewania. To był jego główny cel. […] Obecnie tak się to skomplikowało, że nadaje się dla coraz węższej grupy ludzi, a ten główny cel gdzieś się rozmył” – ocenia jeden z respondentów.

Opłata za audyt energetyczny bez gwarancji dotacji: żeby dowiedzieć się czy dana osoba kwalifikuje się do programu i na jaką dotację może liczyć, musi najpierw wykonać audyt energetyczny budynku, którego koszt to 1500-2000 zł. Ten mechanizm postrzegany jest jako nieuczciwy i zniechęcający do programu. „Nowa edycja programu to niestety kompletna porażka. Klienci przychodzą, informujemy ich o konieczności realizacji audytu i jego przeciętnych kosztach i tyle ich widzimy.” – mówi jeden z przedstawicieli gmin. 

Opóźnienia wypłat dla firm: Problem osób ubogich pogłębia fakt, że coraz mniej firm chce realizować inwestycje w formule z prefinansowaniem (do 35% wartości dotacji może zostać wypłacone przed poniesieniem kosztów, wcześniej było to 50%). Niestety, w wyniku drastycznych opóźnień w wypłatach przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska coraz mniej firm decyduje się na udział w Programie, co zmusza beneficjentów do współpracy z dużymi firmami, zazwyczaj droższymi od lokalnych wykonawców.

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego podsumowuje – Wnioski płynące z analizy ocen programu “Czyste Powietrze” przez gminy są porażające. Na początku 2024 r. mieliśmy nadzieję, że zapowiedzi premiera Tuska o usprawnieniu programu Czyste Powietrze, szybszej walce ze smogiem i pomocy dla gospodarstw domowych w termomodernizacji domów zostaną zrealizowane. Niestety, jak widzimy po dwóch latach sprawowania rządów, program znajduje się w głębokim kryzysie, a walka ze smogiem mocno wyhamowała. W obecnym tempie cele programu zdefiniowane przez NFOŚ, a więc wymiana 2,5 miliona kopciuchów, nie zostaną osiągnięte nawet w ciągu czterdziestu lat.

Mimo złych wyników Programu oraz krytyki samorządowców i organizacji pozarządowych stanowisko Ministerstwa Klimatu i Środowiska pozostaje optymistyczne. “Zapewniam, że w programie dzieje się więcej niż kiedykolwiek.” – wypowiadała się w mediach Pani Minister Hennig-Kloska w grudniu 2025. Fakty przeczą tym wypowiedziom: średnia liczba wniosków złożonych do Programu w 2024 r. wyniosła ponad 5200 tygodniowo. Najnowsze dane ministerstwa pokazują, że w tygodniu 17-23.01.2026 r. złożono zaledwie 643 wnioski.

Tu do pobrania skrót z badań oraz rekomendacje PAS (4 strony):
https://polskialarmsmogowy.pl/wp-content/uploads/2026/02/SKROT-RAPORTU-Opinia-gmin-o-Programie-Czyste-Powietrze-styczen-2026.pdf

Tu do pobrania pełen raport z badań: https://polskialarmsmogowy.pl/wp-content/uploads/2026/02/Raport-Opinia-gmin-o-Programie-Czyste-Powietrze-styczen-2026.pdf

Mobilne płuca ostrzegają przed smogiem, lekarze podnoszą alarm

Zobacz czym oddychasz – hasło kampanii Polskiego Alarmu Smogowego jest  wyjątkowo aktualne w tym sezonie grzewczym. Od początku stycznia zapanowała prawdziwa zima, a z nią powróciły warunki smogowe jakich mieszkańcy setek miast i wsi nie widzieli od kilku lat. Mobilne płuca – antysmogowa instalacja PAS  – trafiły już do kilkunastu gmin i po pierwszych tygodniach pokryły się grubą warstwą zanieczyszczeń, utrzymujących się w powietrzu. Do kampanii PAS dołączyli lekarze i organizacje zrzeszające środowiska lekarskie.  

Siódma edycja kampanii „Zobacz czym oddychasz” trwa od listopada 2025 r. Mobilne płuca w ciągu trzech miesięcy odwiedziły już dwadzieścia miejscowościi pokazały, czym oddychają ich mieszkańcy. Model ludzkich płuc najsilniej zaczernił się w Łazach i Radlinie na Śląsku. Nawet w Warszawie, gdzie pyłowe zanieczyszczenia powietrza napływają głównie z gmin położonych wokół stolicy, płuca przybrały niebezpieczny, ciemnoszary kolor. 

Wyjątkowo wysokie stężenia pyłów zawieszonych, jakie pojawiły się w Polsce w styczniu 2026, pokazały, że daleko jesteśmy od rozwiązania problemu smogowych zim w Polsce– mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego – ponad dwa i pół miliona “kopciuchów” dymi przez cały sezon grzewczy w całej Polsce; wystarczą niekorzystne warunki pogodowe, aby stężenia pyłów zawieszonych wróciły do wartości niewidzianych od wielu lat.   

Instalacja wykorzystywana w kampanii to dwumetrowy model ludzkich płuc pokryty białą półprzepuszczalną tkaniną. Wentylatory umieszczone z tyłu instalacji przepuszczają przez nie powietrze, co sprawia, że płuca „oddychają” i filtrują przepływające przez nie powietrze. Na białej materii zaczynają osadzać się zanieczyszczenia. Te same niebezpieczne pyły zawieszone trafiają do naszych płuc. Już po dwóch tygodniach pracy instalacji, materia pokrywająca płuca staje się ciemnoszara, a nawet czarna.

W ostatnich miesiącach mobilne płuca Polskiego Alarmu Smogowego odwiedzają mniejsze miejscowości województwa śląskiego– mówi Emil Nagalewski, jeden z koordynatorów kampanii – Instalacja gościła m.in. w Radlinie, Łazach i Miasteczku Śląskim. Płuca przyjeżdżają białe, a wyjeżdżają grafitowe – to czytelny sygnał, że mieszkańcy oddychają powietrzem, które zagraża ich zdrowiu i życiu. Mobilne płuca to nie tylko akcja edukacyjna – to sygnał alarmowy i apel do władzo skuteczne działania antysmogowe. Jakość powietrza w regionie stopniowo się poprawia, ale do osiągnięcia bezpiecznych dla zdrowia poziomów zanieczyszczeń, jeszcze dużo brakuje.

Jednym z celów kampanii jest edukacja, dlatego głos nauki jest wyjątkowo istotny w dyskusji o smogu. To szczególnie ważne w czasach szerzącej się dezinformacji. W tym roku do kampanii przyłączyły się organizacje naukowe i lekarze.  

Dzieci matek, które oddychają zanieczyszczonym powietrzem, rozwijają się gorzej w okresie prenatalnym. Wiemy to z licznych, powtarzanych badań. Dzieci matek narażonych na zanieczyszczone powietrze  rodziły się z mniejszą masą urodzeniową, mniejszym obwodem główki, mniejszą długością ciała urodzeniową. Częściej dochodziło do porodów przedwczesnych oraz do poronień. Oznacza to, że istnieje czynnik, który zaburza rozwój dziecka w okresie płodowym. Tym czynnikiem jest właśnie zanieczyszczone powietrze– mówi dr n. med. Katarzyna Musioł, specjalistka chorób dziecięcych, onkolog i hematolog dziecięcy, Ambasadorka kampanii “Zobacz czym oddychasz”. – W wieku pięciu lat dzieci wykazywały niższe wartości całkowitej objętości wydechowej płuc, a w testach neurorozwojowych osiągały niższe wyniki IQ  – zwraca uwagę dr Musioł.

W roli Ambasadorów i Ambasadorek kampanię wspierają między innymi: dr n. med. Katarzyna Musioł – specjalistka chorób dziecięcych, onkolog i hematolog dziecięcy, dr n. med. Piotr Dąbrowiecki – specjalista chorób wewnętrznych, alergolog, dr hab. n. med. Michał Krzyżanowski– epidemiolog środowiskowy, prof. dr hab. Bolesław Samoliński, specjalista zdrowia publicznego, alergolog, otorynolaryngolog. Na liście ambasadorów znalazły się również organizacje: Polskie Towarzystwo Alergologiczne i Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP oraz Europejskie Centrum Czystego Powietrza.

Smog dusi całą Polskę. Brak reakcji Ministerstwa Klimatu na kryzys

Od ponad dwóch tygodni w Polsce panuje kryzys związany z poważnym epizodem smogowym na obszarze niemal całego kraju. Niespotykane od lat stężenia pyłów zawieszonych wystąpiły w ostatnich dniach w większości polskich miejscowości. Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które jest odpowiedzialne za jakość powietrza milczy – brak jakiejkolwiek reakcji i odpowiedniego zarządzania sytuacją kryzysową. Polski Alarm Smogowy od lat ostrzegał, że bez wymiany starych kotłów na węgiel i drewno, wysokie stężenia pyłów zawieszonych będą się powtarzać. Winnym obecnej sytuacji są – zdaniem PAS – poważne problemy Programu Czyste Powietrze, który miał wspierać termomodernizację domów oraz wymianę starych “kopciuchów”.  

Od początku stycznia w Polsce zapanowała prawdziwa zima, a z nią powróciły warunki smogowe jakich mieszkańcy setek miast i wsi nie widzieli od kilku lat. W Rzeszowie odnotowano średniogodzinowe stężenie pyłu PM10 w wysokości 304 ug/m3 – najwyższe w tym sezonie grzewczym, a średniodobowy poziom zanieczyszczenia sięgnął poziomu, jakiego nie widziano od pięciu lat. Podobnie w Łomży, gdzie dobowe stężenie PM10 wyniosło aż 293 ug/m3 (600% dopuszczalnej normy) – najwyższe w historii dostępnych pomiarów w tym mieście. Smog dotarł na północ kraju i nawet w Gdańsku, mieście uchodzącym dotychczas za czyste, stężenia PM10 są bardzo wysokie. Źle jest również na Mazurach i Podlasiu. Suwałki, Ełk, Białystok, Augustów to miasta, w których stężenia szkodliwych pyłów sięgają poziomu niebezpiecznego dla zdrowia. Obwarzanek Krakowa również oddycha smogiem. W Zabierzowie z powodu smogu zamknięto lokalne lodowisko, aby nie narażać dzieci na niebezpieczeństwo. W komunikacie na stronie internetowej gminny ośrodek sportowy informuje: “W związku z przekroczeniem norm czystości powietrza w dniu 20.01.2026 lodowisko jest nieczynne.

Polski Alarm Smogowy od lat ostrzegał przed powrotem kryzysu wywołanego spalaniem węgla i drewna w starych kotłach, tzw. “kopciuchach”. Mimo, że w ciągu ostatnich 10 lat w Polsce wymieniono około miliona starych urządzeń grzewczych zanieczyszczających powietrze, to wciąż 2,5 mln “kopciuchów” funkcjonuje w polskich domach, w większości przypadków, niezgodnie z prawem. To głównie te urządzenia odpowiadają za tak poważne zanieczyszczenie powietrza, dlatego ich wymiana jest najważniejszym krokiem w zapobieganiu epizodom smogowym, z jakimi borykamy się w ostatnim czasie. Niestety, po stronie Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie widać zainteresowania tym problemem.     

Od dwóch tygodni mamy w Polsce sytuację kryzysową. Powietrze poważnie zagraża zdrowiu i życiu ludzi, a stężenia pyłów zawieszonych wzrosły do wartości niewidzianych od wielu lat. Smog wisi nad całym krajem, a oprócz komunikatów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które niestety nie podkreślają należycie powagi sytuacji, brakuje jakichkolwiek działań rządu mających na celu rozwiązanie tego problemu. Również ze strony Ministerstwa Klimatu nie widać żadnej reakcji. Nawet media społecznościowe Ministerstwa Klimatu, czy Pani Minister Hennig-Kloski pomijają ten temat – stwierdza Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego – wygląda na to, że wszyscy czekają aż problem się sam rozwiąże. Przypomnę, że Program Czyste Powietrze, który jest podstawowym narzędziem finansującym wymianę starych kotłów, szoruje po dnie. W pierwszym tygodniu stycznia 2026 do Programu złożono zaledwie 704 wnioski. W 2024 roku średnia tygodniowa liczba wniosków przekraczała 5200 sztuk. W tym braku zainteresowania smogiem ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska widać więc pewną konsekwencję.

Polski Alarm Smogowy monitoruje działanie Programu Czyste Powietrze od września 2018 roku. Porównanie rok do roku liczby składanych wniosków do tego programu wskazuje na ponad czterokrotny spadek, co przekłada się na tempo likwidacji “kopciuchów” – starych kotłów na węgiel i drewno, a tym samym – zatrzymanie procesu poprawy jakości powietrza w Polsce. 

Kolejne zaniedbania widać we wdrażaniu uchwał antysmogowych – te obowiązują w 14 województwach i zobowiązują mieszkańców do likwidacji starych, najbardziej zanieczyszczających kotłów. Niestety egzekucja tych przepisów jest fikcją, a tysiące obywateli łamie prawo, zatruwając powietrze i nie ponosząc z tego powodu żadnych konsekwencji. Niestety Ministerstwo Klimatu zupełnie tego problemu nie dostrzega a podległa mu inspekcja ochrony środowiska w większości województw nie sprawdza wykonania uchwał antysmogowych. 

Premier Tusk tworząc rząd zapowiadał przyspieszenie walki ze smogiem i termomodernizację domów na wielką skalę. Po dwóch latach rządzenia i największym kryzysie programu “Czyste Powietrze” perspektywy oddychania w Polsce powietrzem wolnym od smogu oddalają się. 

– Bez sprawnie funkcjonującego programu “Czyste Powietrze” i systemu kontroli wdrażania przepisów antysmogowych wciąż będziemy borykać się z poważnym problemem smogu. Najwyższa pora, aby rządzący potraktowali tę sprawę poważnie. Rozwiązania leżą na stole – wystarczy tylko odrobina woli politycznej, aby je wdrożyć – dodaje Piotr Siergiej.

Krakowska Strefa Czystego Transportu obroniona

Strefa Czystego Transportu w Krakowie jest w większości zapisów zgodna z prawem – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie 14 stycznia 2026 r. Wyrok jest odpowiedzią na skargę wojewody małopolskiego, który zarzucał strefie m.in. dyskryminację osób spoza Krakowa. Z wyroku sądu wynika, że zdrowie jest dobrem nadrzędnym, które uzasadnia wprowadzenie ograniczeń dla starych wysokoemisyjnych pojazdów. Organizacje społeczne mówią, że to ważny wyrok, który będzie wspierać tworzenie podobnych stref w innych miastach

To dobra wiadomość dla wszystkich osób mieszkających w Krakowie, którzy cenią swoje zdrowie i zdrowie swoich bliskich. Sąd stwierdził nieważność uchwały tylko w niewielkim stopniu, ale meritum pozostało nietknięte – komentuje Miłosz Jakubowski, radca prawny Fundacji Frank Bold, która występuje jako uczestnik postępowania ws. Strefy Czystego Transportu.

Sąd zakwestionował definicję mieszkańca w zakresie zameldowania na pobyt czasowy i stały, uznając, że wyłączenia z SCT, które przysługują mieszkańcom nie mogą być warunkowane posiadaniem meldunku w Krakowie. Kolejną kwestią podważoną przez Sąd jest zwolenienie z zasad SCT dla osób udających się tylko do placówek medycznych NFZ. Zdaniem sądu takim zwolnieniem powinny być objęte wszystkie placówki medyczne, w tym prywatne. 

WSA w Krakowie nie przychylił się do zarzutów wojewody małopolskiego uznając, że poza podniesionymi w wyroku dwoma kwestiami uchwała w sprawie krakowskiej Strefy Czystego Transportu (SCT) jest zgodna z prawem. Z wyroku sądu wynika, że ograniczenia obowiązujące w SCT oraz przebieg jej granic są proporcjonalne do celu, jakim jest ochrona zdrowia. Zdrowie jest dobrem nadrzędnym, które uzasadnia wprowadzenie ograniczeń poruszania się starymi, wysokoemisyjnymi pojazdami.

Z dużym zadowoleniem przyjęliśmy orzeczenie sądu – komentuje Filip Jarmakowski z Krakowskiego Alarmu Smogowego, który występuje jako uczestnik postępowania ws. Strefy Czystego Transportu. – To zwycięstwo nie tylko mieszkańców Krakowa, ale również ważny sygnał dla innych miast pracujących nad wdrożeniem SCT na swoim terenie – dodaje. 

Sąd nie uwzględnił pozostałych zarzutów wojewody dotyczących dyskryminującego – zdaniem wojewody – traktowania osób mieszkających poza Krakowem w stosunku do mieszkańców miasta, którzy są objęci częściowym zwolnieniem od zasad obowiązujących w Strefie. W opinii sądu zwolnienie takie jest uzasadnione i nie narusza konstytucyjnej zasady równości.

Sąd nie przychylił się także do zarzutów dotyczących niewłaściwego określenia sposobu organizacji ruchu oraz zbyt krótkiego vacatio legis uchwały. Pozostałe skargi, wniesione przez dwie osoby fizyczne oraz gminę Skawina, zostały odrzucone ze względu na niewykazanie przez skarżących naruszenia interesu prawnego. Tym samym sąd uznał je za niedopuszczalne i w ogóle nie analizował ich merytorycznie.

W ciągu kilku lat SCT powinna doprowadzić do znaczącego obniżenia stężeń bardzo szkodliwego dwutlenku azotu. Pozytywne efekty odczują w największym stopniu osoby z grup najbardziej narażonych na oddziaływanie tego gazu – dzieci, osoby przewlekle chore, osoby w podeszłym wieku. Z ulgą odetchną na przykład astmatycy, u których wysokie stężenia dwutlenku azotu powodują zaostrzenie choroby. Cieszy to, że Sąd uznał zdrowie Krakowian za wartość nadrzędną – mówi Miłosz Jakubowski, radca prawny z Fundacji Frank Bold.

W trakcie rozprawy do Sądu zostało złożone stanowisko lekarzy i naukowców, w którym podkreślają negatywny wpływ zanieczyszczeń komunikacyjnych na zdrowie oraz konieczność przeciwdziałania tym zanieczyszczeniom, czemu ma służyć właśnie SCT. W swoim wystąpieniu podkreślają że oddychanie powietrzem zanieczyszczonym spalinami to większe ryzyko udarów mózgu, zawałów serca, nowotworów złośliwych płuc, astmy czy przewlekłej choroby obturacyjnej płuc.  

Wyrok nie jest prawomocny, wszystkim stronom i uczestnikom służy prawo do wniesienia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Krakowianie oddychają toksycznymi spalinami – najnowsze dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska

Ponad 620 tysięcy Krakowian mieszka na obszarze z przekroczeniami nowych norm dla dwutlenku azotu – wskazują najnowsze analizy Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Głównym źródłem tego toksycznego gazu jest ruch samochodowy. Prawie osiem na dziesięć mieszkańców miasta żyje w miejscu gdzie powietrze jest nadmiernie zanieczyszczone spalinami. 

Jak wynika z analiz Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ), aż 77% mieszkańców Krakowa żyje na obszarze, gdzie przekroczone są dopuszczalne wartości dla średniorocznego zanieczyszczenia dwutlenkiem azotu, które określa przyjęta w 2024 r. dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie jakości powietrza i czystego powietrza dla Europy (20 ug/m3). Według GIOŚ jest to ponad 620 tys. osób, czyli niemal 8 na 10 zamieszkujących Kraków. Jako główną przyczynę tego problemu GIOŚ identyfikuje “oddziaływanie emisji związanej z ruchem pojazdów”. Według tej samej analizy w 2024 roku na stacji na Alejach Trzech Wieszczów odnotowano 100 dni, kiedy stężenie dwutlenku azotu było powyżej nowej normy dziennej – to niemal jedna trzecia roku. Nowe normy przyjęto w celu ochrony zdrowia mieszkańców, a czas na dostosowanie się do nich przewidziano do 2030 roku. Strefa Czystego Transportu może znacząco ograniczyć zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu, a co za tym idzie, chronić życie i zdrowie mieszkańców Krakowa. 

Ponadto w ramach analiz GIOŚ sporządzono mapę przekroczeń dopuszczalnych stężeń, a obszar przekroczeń pokrywa się z obszarem ustanowionej przez Radę Miasta Strefy Czystego Transportu (SCT).

Rys. Rozkład przestrzenny wartości stężenia średniego rocznego NO2, źródło: Dodatkowa ocena jakości powietrza za rok 2024 dla województwa małopolskiego, GIOŚ, Rysunek 5.18. Czerwone obszary pokazują przekroczenie nowej normy (20 ug/m3)

Przedstawiciele organizacji społecznych walczących o czyste powietrze wskazują, że powinniśmy pamiętać o głównym celu SCT. – W dyskusji jaka ostatnio rozgorzała wokół Strefy Czystego Transportu w Krakowie umyka fundamentalna kwestia – po co ta strefa została utworzona. Stworzono ją po to, żeby chronić zdrowie i życie mieszkańców Krakowa przed toksycznymi i rakotwórczymi spalinami samochodowymi. Krakowianie mają prawo oddychać czystym, zdrowym i bezpiecznym powietrzem, a to będzie możliwe dopiero wtedy, gdy uporamy się z zanieczyszczeniami z komunikacji samochodowej – mówi Andrzej Guła, współzałożyciel Krakowskiego Alarmu Smogowego. 

W podobnym duchu wypowiada się Aleksandra Piotrowska z Akcji Ratunkowej dla Krakowa – SCT jest po to żeby chronić zdrowie wszystkich mieszkańców Krakowa. W szczególności tych najbardziej wrażliwych na skutki zanieczyszczenia powietrza czyli dzieci, seniorów i osób chorujących na choroby przewlekłe układu oddechowego czy układu krążenia. 

O problemach zdrowotnych wynikających z narażenia mieszkańców Krakowa na wysokie poziomy zanieczyszczeń od dawna alarmują lekarze i naukowcy nawołując lokalnych polityków do zdecydowanych działań dla poprawy jakości powietrza. 

Mieszkańcy Krakowa są narażeni na zbyt wysokie poziomy zanieczyszczeń pochodzących z transportu. Spaliny samochodowe wywołują i zaostrzają przebieg chorób układu oddechowego, powodują ostre incydenty chorób sercowo-naczyniowych, takich jak udary mózgu czy zawały serca, a także są jednym z czynników ryzyka występowania tych chorób, przyczyniają się do powstawania nowotworów złośliwych płuc – mówi prof. dr hab. n. med. Ewa Konduracka, kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych; członkini Koalicji lekarzy i Naukowców na Rzecz Czystego Powietrza, wieloletni ekspert w zakresie wpływu zanieczyszczeń na zdrowie, pracująca w Klinice Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytutu Kardiologii, Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum i Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła 2.  – Prawo do ochrony własnego zdrowia i zdrowia własnych dzieci jest nadrzędne nad innymi interesami, a strefa czystego transportu służy właśnie ochronie zdrowia i życia mieszkańców naszego miasta – dodaje profesor Konduracka.

Przed negatywnym wpływem spalin samochodowych przestrzegają również naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy badali wpływ smogu na mózg dzieci. – Smog, a szczególnie dwutlenek azotu sprawia, że dzieci mają pogorszoną uwagę, osłabione zdolności poznawcze i gorzej się koncentrują. Dwutlenek azotu zaburza też rozwój połączeń w mózgu dzieci – mówi prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego dr hab. Marcin Szwed, kierownik projektu NeuroSmog. 

Na stacji na Alejach w 2025 r. zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu wyniosło 40 ug/m3, to dwa razy za dużo w stosunku do nowych wymagań dyrektywy ds. czystego powietrza (20 ug/m3) i czterokrotnie więcej niż wartość, którą Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za akceptowalną dla zdrowia i życia ludzi (10 ug/m3).

Podobnie zły obraz wyłania się z badań przeprowadzonych w październiku i listopadzie 2025 r. przez Miasto Kraków. Z 46 badanych lokalizacji w aż 44 zmierzone stężenia przekraczały nowe normy, a we wszystkich były wyższe niż zalecenia WHO. W co piątej lokalizacji zmierzone stężenia były wyższe niż aktualne normy (mapa z wynikami poniżej). 

Dodatkowa ocena jakości powietrza za rok 2024 dla woj. małopolskiego wykonana wg kryteriów dyrektywy AAQD opracowana przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska znajduje się tutaj.

Skuteczna komunikacja dla czystego powietrza

Stowarzyszenie Alarm Smogowy (Polski Alarm Smogowy) realizuje projekt pt. „Skuteczna komunikacja dla czystego powietrza”.

Sieć Polskiego Alarmu Smogowego to już ok. 60 lokalnych inicjatyw i ponad 100 zaangażowanych wolontariuszy. Chcemy, aby głos lokalnych liderów był jeszcze lepiej słyszalny, dlatego ruszamy z projektem wzmacniającym naszą bazę społeczną i nasze kompetencje komunikacyjne. Razem realizujemy nasze wspólne marzenie – powietrze czyste i bezpieczne dla naszego zdrowia w całej Polsce.

W ramach projektu planujemy:

  • Przeprowadzenie badań z właścicielami starych kotłów grzewczych, aby lepiej zrozumieć bariery stojące na drodze do wymiany źródeł ciepła.
  • Opracowanie profesjonalnej strategii komunikacyjnej, która pozwoli nam skuteczniej docierać do mieszkańców z przekazem o korzyściach płynących z czystego powietrza.
  • Wzmocnienie kompetencji wolontariuszy z lokalnych alarmów smogowych (LAS) poprzez warsztaty i szkolenia z zakresu mediów społecznościowych oraz wystąpień publicznych.

Dzięki tym działaniom nasza sieć stanie się bardziej zintegrowana, a przekaz skierowany do osób bezpośrednio wpływających na jakość powietrza – bardziej empatyczny i skuteczny.

Projekt jest realizowany w ramach programu Stronger Roots.

Projekt „Skuteczna komunikacja dla czystego powietrza” jest realizowany przez Stowarzyszenie Alarm Smogowy. Projekt został wsparty przez Fundację im. Stefana Batorego w ramach programu Stronger Roots, finansowanego przez Unię Europejską z programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” (CERV). Program Stronger Roots ma na celu zwiększenie odporności i stabilności organizacji społecznych oraz wzmocnienia ich relacji ze społeczeństwem. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie poglądami autora/ki (autorów) i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury. Ani Unia Europejska, ani organ udzielający dotacji nie mogą zostać pociągnięte za nie do odpowiedzialności.

Nieskuteczne kontrole kotłów na Mazowszu, raport „Dusząca bezkarność”

Lekceważenie antysmogowego prawa i bezkarność właścicieli “kopciuchów” – to wnioski z najnowszego raportu przedstawiającego stan kontroli palenisk w metropolii warszawskiej. Polski Alarm Smogowy zaprezentował raport Dusząca bezkarność. Kontrola palenisk w metropolii warszawskiej w 2024 roku, który obnaża głęboką niewydolność systemu kontroli przestrzegania prawa antysmogowego w regionie. Analiza obejmująca 70 gmin metropolii warszawskiej wskazuje, że mimo obowiązującego od 1 stycznia 2023 roku zakazu użytkowania pozaklasowych kotłów na węgiel i drewno, na terenie metropolii nadal użytkowane są dziesiątki tysięcy nielegalnych „kopciuchów”, a gminy do łamania prawa podchodzą dość pobłażliwie.

Część gmin nie wywiązuje się z obowiązków nałożonych na nie w ramach programu ochrony powietrza dla Mazowsza. Az 15 gmin nie przeprowadziło w ubiegłym roku minimalnej liczby kontroli wymaganej przez program ochrony powietrza. W tym dwie gminy nie przeprowadziły ani jednej kontroli.

Ponadto prowadzone kontrole charakteryzują się niskim poziomem skuteczności. Tylko 14 procent z nich zakończyło się wykryciem naruszenia uchwały antysmogowej, a 4 proc. potwierdziło spalanie odpadów. O ile w przypadku spalania odpadów można przypuszczać, że jest to zjawisko stosunkowo rzadkie i trudne do wykrycia, o tyle niska wykrywalność nieprzestrzegania uchwały antysmogowej budzi zdziwienie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że na terenie metropolii warszawskiej nadal dymi około 64 tysięcy pozaklasowych kotłów. Można przypuszczać, że albo urzędnicy nie korzystają z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków i tym samym nie są w stanie dotrzeć na kontrole do domów z „kopciuchami” lub zwyczajnie przymykają oka na łamanie przepisów przez właścicieli nielegalnych pieców.

W praktyce świadczy to o tym, że kontrole nie wykrywają większości rzeczywistych problemów, a działania gmin w tym zakresie mają często charakter pozorny. Co więcej, jeżeli zdarzy się, że urzędnik lub strażnik potwierdzi użytkowanie nielegalnego “kopciucha”, to w 85% przypadków nie kończy się to żadną realną sankcją – ewentualnie pouczeniem. Nawet przy wykryciu spalania odpadów, w 54 proc. przypadków nie nałożono mandatu ani nie skierowano sprawy do sądu.

Jeśli jednak zdecydowano się ukarać sprawcę to i tak mandat za zatruwanie sąsiadów był relatywnie niski: średnio 117 zł za nieprzestrzeganie uchwały antysmogowej i 179 zł za spalanie odpadów.

Obserwowany stan kontroli palenisk w metropolii warszawskiej rodzi trudności w zakresie dalszej skutecznej ochrony powietrza poprzez likwidację nielegalnych kotłów i pieców na węgiel i drewno emitujących znaczne ilości zanieczyszczeń. Warto tu dodać, że do 1 stycznia 2028 roku dla całej metropolii warszawskiej będzie obowiązywał zakaz spalania węgla oraz paliw stałych wytwarzanych z jego udziałem a zakazem użytkowania zostaną objęte dodatkowo kotły klasy 3 i 4.

Polski Alarm Smogowy apeluje o podjęcie działań, które zwiększą tempo wymiany starych kotłów na węgiel i drewno i pozwolą na skuteczniejsze egzekwowanie prawa: skończenie z pobłażliwością wobec osób łamiących przepisy antysmogowe, podnoszenie kompetencji kontrolerów w gminach, powoływanie straży gminnych i międzygminnych oraz ustandaryzowanie procedury kontrolnej w województwie.

Raport „Dusząca bezkarność” można pobrać TUTAJ

Dusząca bezkarność w województwie śląskim – najnowszy raport o kontrolach palenisk

Tam, gdzie działa straż gminna lub miejska, tam kontrola działa znacznie wydajniej, począwszy od zgłaszania przez mieszkańców wykroczeń, a skończywszy na karaniu za stwierdzone nieprawidłowości. W gminach bez straży użytkownicy kopciuchów czy spalający odpady mogą czuć się niemal bezkarni. To wnioski z badania przeprowadzonego we wszystkich gmin woj. śląskiego przez Polski Alarm Smogowy. Efektem badania jest raport Dusząca bezkarność. Kontrole palenisk w woj. śląskim w 2024 roku, który obrazuje znaczną skalę nieudolności w przestrzeganiu przepisów chroniących zdrowie i życie mieszkańców regionu. Analiza obejmująca 164 gminy wskazuje, że mimo obowiązującej od września 2017 r. uchwały antysmogowej, stopniowo zakazującej kopciuchów, nadal większość gmin do łamania prawa podchodzi pobłażliwie.

Uchwała antysmogowa dla śląskiego działa już 8 lat, w dalszym ciągu jednak spora część gmin w województwie wydaje się ignorować ten fakt – mówi Janusz Piechoczek, koordynator Polskiego Alarmu Smogowego w woj. śląskim i jeden z autorów badania. Głównym wnioskiem tej, jak i wcześniejszych edycji badania, jest kluczowa rola straży miejskich i gminnych w egzekwowaniu prawa zabraniającego spalania „byle czego w byle czym”.

Największa różnica między gminami posiadającymi straż, a tymi bez tej formacji, dotyczy zgłoszeń od mieszkańców. Aż 95% wszystkich zgłoszeń dotyczących podejrzenia wykroczenia miało miejsce w gminach ze strażą. W gminach bez straży zgłaszanie wykroczeń zdarza się sporadycznie, co jest prawdopodobnie związane z brakiem poczucia anonimowości i obawą przed reakcją sąsiadów w małych społecznościach. Znaczenie może mieć również fakt, że urząd i urzędnicy nie są jednoznacznie identyfikowani jako właściwy adresat zgłoszeń, w przeciwieństwie do straży miejskiej czy gminnej.

Funkcjonariusze straży przeprowadzili również wszystkich 77% kontroli palenisk w województwie (18 tys.). W gminach bez straży było ponad trzykrotnie mniej kontroli (5,6 tys.).

W 2024 r. w woj. śląskim kontrole ujawniły łącznie 5,5 tys. przypadków spalania odpadów lub łamania uchwały antysmogowej, co oznacza wzrost o niemal 2 tys. wykroczeń w stosunku do 2023 r. Co ważne, aż 85% naruszeń wykryto w gminach ze strażą.

Również w gminach ze strażą średnio co czwarta kontrola zakończyła się ujawnieniem wykroczenia (26%), podczas gdy w gminach bez straży odsetek ten wyniósł 15%. Choć ogólna liczba kontroli w całym województwie wzrosła, wciąż to w gminach ze strażą przeprowadza się ich ponad trzykrotnie więcej niż w gminach bez straży.

Niepokojące jest to, że aż 33 badane gminy (20% w województwie!) w 2024 r. nie zrealizowały minimalnej liczby kontroli wymaganej przez Program Ochrony Powietrza. W jednej z gmin nie przeprowadzono żadnej kontroli, a w 36 gminach (wyłącznie bez straży) kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

Obserwujemy zjawisko kontroli pozorowanych, przeprowadzanych w budynkach, gdzie źródłem ciepła jest kocioł gazowy czy pompa ciepła. Liczby się zgadzają, ale jaki jest sens takich kontroli? Przypomnijmy, że urzędnicy mają do dyspozycji potężną bazę danych, czyli Centralną Ewidencję Emisyjności Budynków, i są w stanie wytypować do kontroli te adresy, gdzie stosowane są źródła na paliwa stałe, przede wszystkim kopciuchy – zwraca uwagę Janusz Piechoczek.

Większość wykroczeń w woj. śląskim pozostaje bez sankcji. Sytuacja jest w tym obszarze „niepokojąco stabilna”. Bezkarność jest niemal powszechna w gminach bez straży, gdzie ukarano jedynie 13% sprawców, co oznacza, że aż 87% wykroczeń zakończyło się brakiem kary. W gminach ze strażą wskaźnik ten wyniósł 39%, a 61% wykroczeń pozostało bez sankcji.

Stosowane kary finansowe niestety nie działają odstraszająco. Mediana mandatów pozostaje niska: 145 zł za spalanie odpadów i 109 zł za nieprzestrzeganie uchwały antysmogowej.

Potrzebę zmiany podejścia do kontroli dostrzegają również sami zainteresowani. Aż 64% gmin bez straży uważa, że na ich obszarze powinna funkcjonować straż gminna lub międzygminna. Polski Alarm Smogowy podkreśla, że jest to ważna wskazówka dotycząca wsparcia gmin w woj. śląskim. Władze regionalne powinny rozważyć wprowadzenie programu wspierającego powoływanie i doposażanie straży gminnych i międzygminnych, wzorowanego na inicjatywie z sąsiedniego województwa małopolskiego, gdzie dofinansowania przekraczające 15 mln zł pozwoliły na wsparcie 29 projektów, w tym utworzenie nowych jednostek.

Polski Alarm Smogowy apeluje o podjęcie działań, które zwiększą tempo wymiany starych pieców i kotłów oraz pozwolą skuteczniej egzekwować prawo: skończenie z pobłażliwością wobec osób łamiących przepisy antysmogowe oraz zapewnienie wsparcia finansowego dla gmin, które planują powołanie straży gminnych i międzygminnych.

Raport jest dostępny do pobrania TUTAJ.

Bezsilni wobec “kopciuchów” – najnowszy raport z Małopolski 

Lekceważenie antysmogowego prawa i bezkarność właścicieli “kopciuchów” – to wnioski z najnowszego raportu przedstawiającego stan kontroli palenisk w Małopolsce. Polski Alarm Smogowy zaprezentował raport Dusząca bezkarność. Kontrole palenisk w Małopolsce w 2024 roku, który obnaża głęboką niewydolność systemu kontroli przestrzegania prawa antysmogowego w regionie. Analiza obejmująca wszystkie małopolskie gminy wskazuje, że mimo obowiązującego od  maja 2024 r. zakazu użytkowania pozaklasowych kotłów na węgiel i drewno, w województwie wciąż działają dziesiątki tysięcy nielegalnych „kopciuchów”, a gminy do łamania prawa podchodzą dość pobłażliwie.

Według raportu, w 2024 r. mieszkańcy małopolskich gmin zgłosili 5830 podejrzeń spalania odpadów lub nieprzestrzegania uchwały antysmogowej, ale niemal co czwarte z nich pozostało bez odpowiedzi. Porównując rok do roku liczba kontroli palenisk spadła aż o 30 proc. – z 35,3 tys. do 24,7 tys. Co więcej, 14 gmin nie przeprowadziło w ubiegłym roku nawet minimalnej liczby kontroli wymaganej przez Program ochrony powietrza. 

Zaobserwowaliśmy poważny spadek aktywności gmin w zakresie kontroli palenisk, mimo że liczba nielegalnych kotłów i innych urządzeń na węgiel i drewno w naszym województwie wciąż przekracza sto tysięcy – zwraca uwagę Natalia Matyasik z Polskiego Alarmu Smogowego. Tylko 7 proc. kontroli zakończyło się wykryciem naruszenia uchwały antysmogowej, a 3 proc. potwierdziło spalanie odpadów. O ile w przypadku spalania odpadów można przypuszczać, że jest to zjawisko stosunkowo rzadkie i trudne do wykrycia, o tyle niska wykrywalność nieprzestrzegania uchwały antysmogowej budzi zdziwienie, szczególnie biorąc pod uwagę ile urządzeń niespełniających wymogów uchwały znajduje się wciąż w naszym regionie. – Urzędnicy gminni mają dostęp do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, w której mogą sprawdzić czym jest ogrzewany dom. Czy to oznacza, że znaczna część kontroli prowadzona jest w budynkach, w których z góry wiadomo, że nie ma “kopciucha”? – zastanawia się Matyasik.

W praktyce świadczy to o tym, że kontrole nie wykrywają większości rzeczywistych problemów, a działania gmin w tym zakresie mają często charakter pozorny. Co więcej, jeżeli zdarzy się, że urzędnik lub strażnik potwierdzi użytkowanie nielegalnego “kopciucha”, to w aż 9 na 10 przypadków nie kończy się to żadną realną sankcją – ewentualnie pouczeniem. Nawet przy wykryciu spalania odpadów, w ponad 54 proc. nie nałożono mandatu ani nie skierowano sprawy do sądu. Jeśli jednak zdecydowano się ukarać sprawcę to i tak mandat za zatruwanie sąsiadów był relatywnie niski: średnio 163 zł za nieprzestrzeganie uchwały antysmogowej i 224 zł za spalanie odpadów. Takie kontrole nie mają żadnej mocy sprawczej – stwierdza Natalia Matyasik. – W sezonie grzewczym bardzo często odbieramy telefony od osób, które czują się bezradne wobec sąsiada spalającego odpady czy zadymiającego okolicę swoim “kopciuchem”. Ta bezsilność to niestety perspektywa mieszkańców większości małopolskich gmin – dodaje. 

Co więcej, w ostatnich latach zaobserwowano niepokojące przesunięcie akcentów w działalności kontrolnej: od podejścia bardziej restrykcyjnego w latach 2021–2022 w stronę pobłażliwości dla osób łamiących prawo w latach 2023–2024. Częstotliwość nakładania mandatów i kierowania spraw do sądu w przypadku stwierdzenia nieprzestrzegania przepisów antysmogowych spadła w tym czasie ponad 2-krotnie.

 

Obserwowany kierunek zmian rodzi trudności w zakresie dalszej skutecznej ochrony powietrza poprzez likwidację nielegalnych “kopciuchów”, czyli starych kotłów i pieców na węgiel i drewno, które emitują znaczne ilości zanieczyszczeń. Warto tu dodać, że uchwała antysmogowa dla Małopolski nie zakazuje spalania węgla czy drewna – mieszkańcy regionu nadal mogą w ten sposób ogrzewać swoje domy, pod warunkiem zainstalowania nowoczesnych, mniej emisyjnych urządzeń. Obecnie zabronione jest jedynie korzystanie z kotłów pozaklasowych, które emitują najwięcej zanieczyszczeń. 

Na pozytywną ocenę zasługują działania Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, który przygotował specjalny program dofinansowujący tworzenie i rozwój straży gminnych, miejskich oraz międzygminnych. Tego typu jednostki znacząco podnoszą skuteczność działań kontrolnych. Wciąż jednak zainteresowanie gmin jest zbyt niskie, jak na potrzeby Małopolski.

Polski Alarm Smogowy apeluje o podjęcie działań, które zwiększą tempo wymiany starych kotłów na węgiel i drewno i pozwolą na skuteczniejsze egzekwowanie prawa: skończenie z pobłażliwością wobec osób łamiących przepisy antysmogowe, podnoszenie kompetencji kontrolerów w gminach, powoływanie straży gminnych i międzygminnych  oraz ustandardyzowanie procedury kontrolnej w województwie.

Raport jest dostępny do pobrania TUTAJ.

Warszawa oddycha spalinami. Nowe pomiary dwutlenku azotu w stolicy 

Polski Alarm Smogowy przeprowadził pomiary stężeń dwutlenku azotu w Warszawie w osiemdziesięciu punktach miasta, w tym przy pięciu szkołach podstawowych. Dwutlenek azotu, emitowany głównie...

Ogłaszamy nabór do VIII edycji kampanii „Zobacz czym oddychasz”

Polski Alarm Smogowy ogłasza rozpoczęcie naboru do VIII edycji kampanii "Zobacz czym oddychasz". Szanowni Państwo, z ogromną przyjemnością zapraszamy Państwa gminę do wzięcia udziału w 8. edycji ogólnopolskiej...

Alarmujące dane. Smog wrócił do Polski – PAS sprawdza jakość powietrza

Polski Alarm Smogowy przeanalizował dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska dotyczące jakości powietrza za 2025 rok i porównał je z poprzednim rokiem. Okazuje się, że...

Połowa gmin w Polsce nieprawidłowo wdraża Programy ochrony powietrza – nowy raport PAS

Polski Alarm Smogowy opublikował raport o kontrolach gmin prowadzonych przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska w 2025 roku. Kontrole dotyczyły realizacji programów ochrony powietrza. Mimo,...

W Krakowie stężenie dwutlenku azotu na granicy normy, ale do zdrowego powietrza wciąż daleko

Najnowsze dane GIOŚ pokazują, że w Krakowie średnioroczne stężenie NO₂ znalazło się na granicy dopuszczalnej normy, chociaż wartość ta jest wciąż bardzo odległa od...

Alarm Smogowy szuka pracownika w międzynarodowym projekcie

Czy chcesz mieć realny wpływ na to, czym oddychamy w Europie? Dołącz do Polskiego Alarmu Smogowego – organizacji, która od lat skutecznie zmienia rzeczywistość i...