Lekceważenie antysmogowego prawa i bezkarność właścicieli “kopciuchów” – to wnioski z najnowszego raportu przedstawiającego stan kontroli palenisk w metropolii warszawskiej. Polski Alarm Smogowy zaprezentował raport Dusząca bezkarność. Kontrola palenisk w metropolii warszawskiej w 2024 roku, który obnaża głęboką niewydolność systemu kontroli przestrzegania prawa antysmogowego w regionie. Analiza obejmująca 70 gmin metropolii warszawskiej wskazuje, że mimo obowiązującego od 1 stycznia 2023 roku zakazu użytkowania pozaklasowych kotłów na węgiel i drewno, na terenie metropolii nadal użytkowane są dziesiątki tysięcy nielegalnych „kopciuchów”, a gminy do łamania prawa podchodzą dość pobłażliwie.
Część gmin nie wywiązuje się z obowiązków nałożonych na nie w ramach programu ochrony powietrza dla Mazowsza. Az 15 gmin nie przeprowadziło w ubiegłym roku minimalnej liczby kontroli wymaganej przez program ochrony powietrza. W tym dwie gminy nie przeprowadziły ani jednej kontroli.
Ponadto prowadzone kontrole charakteryzują się niskim poziomem skuteczności. Tylko 14 procent z nich zakończyło się wykryciem naruszenia uchwały antysmogowej, a 4 proc. potwierdziło spalanie odpadów. O ile w przypadku spalania odpadów można przypuszczać, że jest to zjawisko stosunkowo rzadkie i trudne do wykrycia, o tyle niska wykrywalność nieprzestrzegania uchwały antysmogowej budzi zdziwienie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że na terenie metropolii warszawskiej nadal dymi około 64 tysięcy pozaklasowych kotłów. Można przypuszczać, że albo urzędnicy nie korzystają z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków i tym samym nie są w stanie dotrzeć na kontrole do domów z „kopciuchami” lub zwyczajnie przymykają oka na łamanie przepisów przez właścicieli nielegalnych pieców.
W praktyce świadczy to o tym, że kontrole nie wykrywają większości rzeczywistych problemów, a działania gmin w tym zakresie mają często charakter pozorny. Co więcej, jeżeli zdarzy się, że urzędnik lub strażnik potwierdzi użytkowanie nielegalnego “kopciucha”, to w 85% przypadków nie kończy się to żadną realną sankcją – ewentualnie pouczeniem. Nawet przy wykryciu spalania odpadów, w 54 proc. przypadków nie nałożono mandatu ani nie skierowano sprawy do sądu.
Jeśli jednak zdecydowano się ukarać sprawcę to i tak mandat za zatruwanie sąsiadów był relatywnie niski: średnio 117 zł za nieprzestrzeganie uchwały antysmogowej i 179 zł za spalanie odpadów.
Obserwowany stan kontroli palenisk w metropolii warszawskiej rodzi trudności w zakresie dalszej skutecznej ochrony powietrza poprzez likwidację nielegalnych kotłów i pieców na węgiel i drewno emitujących znaczne ilości zanieczyszczeń. Warto tu dodać, że do 1 stycznia 2028 roku dla całej metropolii warszawskiej będzie obowiązywał zakaz spalania węgla oraz paliw stałych wytwarzanych z jego udziałem a zakazem użytkowania zostaną objęte dodatkowo kotły klasy 3 i 4.
Polski Alarm Smogowy apeluje o podjęcie działań, które zwiększą tempo wymiany starych kotłów na węgiel i drewno i pozwolą na skuteczniejsze egzekwowanie prawa: skończenie z pobłażliwością wobec osób łamiących przepisy antysmogowe, podnoszenie kompetencji kontrolerów w gminach, powoływanie straży gminnych i międzygminnych oraz ustandaryzowanie procedury kontrolnej w województwie.
Raport „Dusząca bezkarność” można pobrać TUTAJ









